Kilka dni temu skończyłam 21 lat. Szczerze powiedziawszy nie czuję się na siłach by podołać "dorosłości". Myślę, że jest wiele takich osób, które nie chcą lub nie potrafią wdrożyć się w dorosłe życie. Osobiście zatrzymałam się na etapie 19 roku życia. I liczba 21 nie jest dla mnie liczbą odpowiednią, by scharakteryzować mój wiek psychiczny. Mimo, że jestem głęboko przekonana, że nie jestem jeszcze w pełni dojrzała i odpowiedzialna, wiem, że zachodzą we mnie pewne zmiany, których kiedyś nie odnotowywałam.
Po pierwsze coraz mocniej utwierdzam się w tym, co mnie interesuje, jakie umiejętności chciałabym rozwijać. Wiele pomysłów w swoim życiu odrzucałam, a wiele przedsięwzięć, które uważałam za zgodne ze swoimi zainteresowaniami poszły w niepamięć po dwóch tygodniach próby. Obecnie wiem co chciałabym poprawić, czego chciałabym się nauczyć i co sprawia mi przyjemność.
Po drugie, czuje, że mam większą kontrolę nad tym co robię w życiu. Wiem, że dzięki nauce i coraz to nowszym przedsięwzięciom rozwijam się i tylko ja mogę określić, co chce rozwijać, a co mogę pominąć. Jest to bardzo ważne, gdyż stałam się niezależna i przejęłam stery nad moim życiem zawodowym, prywatnym etc. Zapewne powodem tego jest "wylot" z domu rodzinnego i wyjazd do innego miasta na studia. Polecam to każdemu, kto może nadal ma wątpliwości, czy zmienić otoczenie po skończeniu szkoły średniej. To pierwszy wielki krok w kierunku prawdziwej odpowiedzialności i niezależności.
Trzecią rzeczą jest fakt, że czuję większe przywiązanie do rodziny i bliskich. Wyjazd i rzadsze wizyty w domu nauczyły mnie, że tęsknota za rodziną jest uczuciem normalnym i nabytym przez każdego człowieka w okresie dorastania i dojrzewania. Mimo moich 21 lat nadal czuję zbierające się łzy podczas pożegnania z mamą gdy wyjeżdżam. Ostatnio przytuliłam brata i widząc, jak bardzo mu smutno, że już jadę, łzy same napływały mim do oczu. A więc większa świadomość tego, jak rodzina jest ważna w życiu to kolejny plus wejścia w ten dziwny okres dorosłości.
Kolejna sprawa... ludzie traktują Cię dużo poważniej. Jesteś nazywana/nazywany Panią/Panem, nikt już nie patrzy na Ciebie jak na dziecko, jesteś odpowiedzialny i wystarczająco dorosły by współpracować z otoczeniem. Można podczepić tu temat związku,w którym jesteś. W coraz mniejszym stopniu rodzina i bliscy uważają Twój związek za przelotne zauroczenie. Przyjmują do wiadomości to, ze możesz planować już wspólne życie z drugą osobą lub nawet założenie rodziny. TERAZ TO JUŻ NORMALNE, ŻE MOŻESZ MIEĆ DZIDZIUSIA :)
Podsumowując, mam 21 lat i jestem dzieckiem moich rodziców i Boga. Ale z wiekiem zyskujemy te niesamowite umiejętności, które może i wcześniej w nas były, jednak dopiero odpowiedni poziom dojrzałości emocjonalnej pozwolił nam je dostrzec. Uwielbiam jak moja mama ścieli mi łóżko i zapala co noc świece w pokoju. Kocham się do niej przytulić i wypłakać się w chwilach słabości. Mam w swoim akademickim łóżku misia z dzieciństwa, cóż... potrzebuję go :) Ale mogę też nazwać się kobietą, która chce się rozwijać i która chce osiągnąć więcej. Najciekawszym jest, że następuje to tak płynnie, że trudno powiedzieć kiedy tak naprawdę nauczyłeś się czegoś nowego. Każdy kolejny rok tworzy naszą osobowość i świadomość. Tylko od nas zależy jak je ukształtujemy...teraz już tylko od nas.