Niedoawno zastanowiłam się nad tym co w życiu chce osiągnąć. Zauważyłam, że potrzeba mi na to czasu i energii...a oba te czynniki są bardzo zależne od mojego zdrowia. Zaburzenia odżywiania doprowadziły mnie do momentu, w którym energia wystarcza mi tylko na przeżycie dnia, brak mi przy tym radości, motywacji i chęci do budzenia się dnia następnego. Myślałam o weganiźmie. Początkowo ze względów zdrowotnych, ale teraz także coraz bardziej ze względów typowo etycznych. Wprowadziłam już zmiany, ale moja dieta nadal zawiera za mało kalorii... No ale wracając do zmian jakie wprowadziłam. Moja dieta opiera się na owocach i warzywach. Nie jem jajek, ryb, a przede wszystkim mięsa ! Najgorszy problem mam z produktami mlecznymi, bo moja dieta od dawna opiera się na jogurtach naturalnych, kefirach... no i uzależnienie od kawy z mlekiem. Mleko sojowe jest dosyć drogie, więc ze względu na oszczędność na razie używam normalnego. Można więc powiedzieć, że na razie zrobiłam mały kroczek w kierunku wegańskiej diety. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zdecyduję się na stu procentowy weganizm.
Wrzucam zdjęcia moich ostatnich kilku śniadań. Jak widać wafle ryżowe w mojej diecie również wróciły do łask, co uważam za sukces pod kątem wychodzenia z zaburzeń odżywiania. PIĄTKA !
Na pierwszym zdjęciu wafel ryżowy z łyżką jogurtu greckiego-jagodowego, dwa winogrona i rodzynki, a do tego kawusia.
Na drugim: wafle łyżką powideł śliwkowych z obniżoną zawartością cukru, dwie łyżki serka wiejskiego i kiwi.
Trzeci: pół bułki ziarnistej przypieczonej w tosterze, łyżka białego twarogu chudego i mała łyżeczka śliwkowych powideł, na tym szczypta owsianych płatków, do całości zielona herbata.
pyszota.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz